Nowości

Kochać „po równo”

Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się na rodzinnym spotkaniu powiedzieć, niby na żarty, do swoich rodziców, że Twoje rodzeństwo kochali bardziej? Czy w dzieciństwie mieliście poczucie, że Twoje rodzeństwo było faworyzowane? To bardzo częsta sytuacja. Co więcej, możliwe, że negatywne skutki takiego traktowania odbijają się na Tobie do dzisiaj. Sprawdź w jaki sposób.

Czy to normalne?

Większość z nas gdy zostanie zapytana o to, które dziecko kocha bardziej, albo o to czy bardziej kochamy męża, czy on nas – oburzy się i odpowie, że wszystkich kocha „po równo”. Psycholodzy dowodzą, że kochanie jednego dziecka bardziej niż drugiego jest całkowicie normalnym odruchem i nie ma w tym nic złego, do momentu, w którym nie dajemy dzieciom odczuć, że tak jest. Każdy człowiek szuka akceptacji u drugiej osoby i stara się doszukać w niej podobieństw i wspólnych cech. Wynika to z tego, że bardziej lubimy to, co jest nam bliskie i znane. Często lubimy właśnie tych, którzy odzwierciedlają nas samych. Podobnie jest z naszymi dziećmi. Jedno z nich zawsze będzie naszym ulubieńcem i nie musimy się czuć winne z tego powodu. Powinniśmy zadbać o to, by dzieci nie odczuwały tej różnicy, ale nie możemy na siłę wyzbywać się naszych odczuć. W przeciwnym razie, zaczniemy zachowywać się nienaturalnie i właśnie wtedy dzieci szybko wychwycą różnice w okazywanej im miłości. Wyróżnianie jednego dziecka nad drugim jest krzywdzące dla obydwojga rodzeństwa. Dzieci są w ten sposób uczone ciągłej rywalizacji. Przez to nigdy się do siebie nie zbliżą i nie nawiążą trwałej relacji, nawet w przyszłości.

W związkach to samo

Bagaż z dzieciństwa bardzo często przenosimy ze sobą w dorosłość. Będąc z kimś w związku, ciągle zastanawiamy się kto kogo bardziej kocha. Zwłaszcza osoby, które były w dzieciństwie mniej faworyzowane, mają skłonność do nawiązywania kontaktów z pozycji „dawcy uczuć”. Braki miłości z dzieciństwa, których doświadczyły na sobie, starają się odwzajemnić swojemu partnerowi. Są w stanie zrobić dla niego wszystko i mają ciągłe poczucie, że partner nie kocha ich tak bardzo, jak one jego. Bardzo często jest to złudne poczucie, stwarzane przez nas samych. To z kolei prowadzi do konfliktowych sytuacji. „Dawca uczuć” może zacząć chorobliwie kontrolować swojego partnera, odbierając każdy przejaw jego indywidualnego życia jako cios wymierzony przeciwko niemu. Każdy kolega czy koleżanka, z którą partner spotyka się zamiast nas, staje się wtedy dowodem na to, że faktycznie jesteśmy kochani mniej, dokładnie tak, jak nam się wydawało.

Często osoby kochające „mniej” i „bardziej” przyciągają się do siebie, tworząc wspólne związki. Osoba, która ma problem z wyrażaniem swoich emocji zazwyczaj boryka się z uczuciem niepewności i niezdecydowania. Nie wie czego tak naprawdę w życiu pragnie. Z tego powodu wycofuje się i dystansuje, jednocześnie lgnąc do osoby, która jej nadskakuje i okazuje dużo miłości. Koniec końców, taki związek zazwyczaj jest skazany na niepowodzenie. Osoba „kochająca bardziej” zawsze będzie czuła się ignorowana przez swojego partnera i starała się uczestniczyć we wszystkich aspektach jego życia. Osoba „kochająca mniej” będzie natomiast próbowała się wycofać i w rezultacie – jeszcze mniej okazywała swoje uczucia. To zupełnie odmienne potrzeby, które bardzo ciężko pogodzić.

Równowaga

Oczywiście nie znaczy to, że każdą relację tego typu należy z góry przekreślać. Jeśli spotkasz taką osobę i będziesz pewna, że to ta jedyna miłość, wspólnie musicie pracować nad Waszym związkiem. Najważniejsze jest uświadomienie sobie problemów, z których wynikają wzajemne dysproporcje i praca nad ich wykluczeniem. Pamiętaj, że w uczuciach bardzo ważna jest równowaga. Jak we wszystkim, co robisz, odnajdź złoty środek – również w miłości.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.




dwa × 7 =