Nowości

Emocjonalny apetyt

Pudło lodów zjedzone na kanapie przed telewizorem albo pizza zamówiona w środku nocy to stereotypowe, ale i najskuteczniejsze lekarstwa na stres i chandrę – tak przynajmniej nam się wydaje. Niestety, kiedy szukanie oparcia w lodówce wchodzi nam w nawyk, nie tylko cierpi na tym organizm, ale i nasz nastrój. Po kolejnej tabliczce czekolady zaczyna nas gnębić poczucie winy, a co jest na nie najlepszym sposobem? Następna tabliczka! Jak tego uniknąć?

Takie zachowania bardzo łatwo wytłumaczyć. „Comfort food”, czyli jedzenie mające poprawić nam nastrój, kojarzy się często z dzieciństwem. Każdy z nas pamięta leczenie łez lodami albo ciastkami czy domowe zapachy kuchenne, które zostają z nami do końca życia. Jest jeszcze jedna, biologiczna strona tej sprawy. Okazuje się, że wystarczy dotknięcie ust, aby pobudzić część układu nerwowego odpowiedzialną za relaks i rozluźnienie. Jedzenie jest więc naturalnym dążeniem do tego, by choć przez chwilę poczuć się lepiej.

Na chwilę – no właśnie, i tutaj zaczyna się problem. Nawet najlepsze słodycze nie sprawią, że nasze zmartwienie tak naprawdę zniknie. Kiedy zauważymy, że wizyty w kuchni stają się zbyt częste, trzeba postarać się jak najszybciej nad tym zapanować. Jak?

Po pierwsze, zwracaj uwagę na to, co jesz. Nie chodzi o to, żeby zupełnie odmówić sobie jedzenia na lepsze samopoczucie, tylko by rozsądnie je dobierać. Na pewno lubisz coś poza słodyczami, chipsami czy pizzą. Wybierz się do sklepu po świeże owoce albo ugotuj sobie ulubioną zupę. Nimi też się najesz, a nie będziesz miała z ich powodu wyrzutów sumienia.

Po drugie nie krytykuj się za to, co robisz. Jeśli w chwili słabości zdarzy ci się zjeść coś kalorycznego, potraktuj to jak inwestycję w swoje zdrowie psychiczne. Nie musisz dokładać sobie zmartwień, kiedy coś innego, poważniejszego już cię dręczy.

Po trzecie, zastanów się, czy nie ma innych rzeczy, które poprawiają ci nastrój. Może długi spacer albo wizyta w kinie wystarczą, żeby uciszyć na jakiś czas zmartwienia?

Po czwarte, nie zostawaj sama ze swoimi problemami. Zadzwoń do przyjaciółki, mamy albo siostry, spotkaj się z kimś, kto zawsze poprawia ci nastrój. Czasami właściwa osoba może sprawić, że spojrzymy na problem z odpowiedniej perspektywy i od razu wyda nam się mniej przytłaczający.

Stres to już stały element naszego życia. Wyeliminowanie go może okazać się niemożliwe, dlatego trzeba nauczyć się z nim jak najlepiej sobie radzić. Najważniejsze – dbać o siebie. Jeśli jedzenie ma nam w tym pomóc, to jak najbardziej powinnyśmy z tego skorzystać. Byle świadomie i z umiarem.

 

 

2 Komentarze w Emocjonalny apetyt

  1. ja się budze prawie codziennie koło 2-3 i jem.. masakra… musze z tym skonczym.. ale to bledne koło jakies… co mam zrobić?

  2. po porodzie zostalo mi 30kg, nie wiem co mam robic, walcze z tym od dluszego czasu bez efektów, nie wiem do kogo moge sie zglosic z tym problemem a jest coraz gorzej psychika mi siada od tego.. a mam dopiro 28 lat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.




3 + = dziesięć