Nowości

Barwy, które leczą

Wybór ubrania lub innego przedmiotu w określonym kolorze nie zawsze uzależniony jest od naszych stałych preferencji. Zdarza się, że skłaniamy się ku jednej barwie, podczas gdy inna nas drażni, ponieważ akurat mamy taki nastrój a nie inny. Zdarza się, że otaczamy się kolorami, których wybór podyktowany jest przez lansowane trendy albo rady naszych znajomych. I niekoniecznie są to barwy, z którymi czujemy się naprawdę dobrze. Dlaczego tak się dzieje?

Kolor to tak naprawdę sposób, w jaki nasz zmysł wzroku odbiera fale elektromagnetyczne o różnej długości. Najkrótsze fale to te, które postrzegamy jako fiolet. Najdłuższe zaś utożsamiamy z barwą czerwoną. Fale elektromagnetyczne są jedną z form istnienia energii, która działa na ludzkie ciało nie tylko przez oczy, ale – choć w mniejszym stopniu – również przez skórę. Energia ta dociera do mózgu jako ciąg impulsów nerwowych, z których część trafia do podwzgórza. Jest to obszar zawiadujący naszą sferą emocjonalną. Dlatego o niektórych kolorach mówi się, że potrafią pobudzić albo uspokoić, mogą być agresywne lub stonowane, wesołe bądź ponure.

Na tym właśnie założeniu bazuje chromoterapia, czyli system leczenia kolorem. Ma działanie zbyt subtelne, aby poradzić sobie z ostrymi dolegliwościami, może natomiast stanowić uzupełnienie konwencjonalnych procedur leczniczych.

Terapia kolorem wykorzystuje wiele różnych technik aplikacji wybranej barwy. Wśród nich wymienić można jedzenie produktów w danym kolorze, kąpiel w zabarwionej wodzie czy noszenie ubrań w odpowiednim odcieniu (zwłaszcza bielizny, która znajduje się najbliżej ciała). Popularne jest także naświetlanie ciała silnymi lampami, które zaopatrzono w barwne filtry. Nieco rzadziej spotyka się takie metody jak picie wody naświetlonej światłem o odpowiedniej barwie oraz „wdychanie” promieni słonecznych przez kolorową chustę. Brzmi to dziwacznie? Na dobry początek przygody z chromoterapią spróbuj dobrać poszczególne elementy otoczenia – pościel, zasłony, kwiaty albo nawet farbę do ścian – mając na względzie opisane poniżej właściwości poszczególnych barw.

Czerwony rozgrzewa, przyspiesza regenerację sił i dodaje energii. Poprzez przyspieszenie pracy serca podnosi ciśnienie krwi. Podnosi libido i dodaje odwagi, w nadmiarze jednak może wywoływać agresję. Ajurweda, czyli starożytny indyjski system medyczny, wiąże kolor czerwony dodatkowo z takimi częściami ciała jak nerki i kręgosłup, a także ze zmysłem powonienia.

Pomarańczowy wpływa dodatnio na kreatywność, poprawia nastrój i podnosi poczucie niezależności. Dodaje pewności siebie i normalizuje ciśnienie krwi. W ajurwedzie łączy się z układem moczowo-płciowym.

Żółty wzmacnia odporność i rozjaśnia myśli. Zwiększa wiarę we własne możliwości oraz rozprasza melancholię. Jako patron wątroby, trzustki i żołądka reguluje przemianę materii. Zbyt duża dawka koloru żółtego może irytować osoby wybitnie nerwowe.

Zielony dodaje sił i przyspiesza powrót do zdrowia. Koi zszargane nerwy, pomagając osiągnąć emocjonalną równowagę. Ajurweda łączy ten kolor z sercem i zdolnością do kochania. Barwa zielona jest jedyną, której nadmiar nie powoduje „skutków ubocznych”.

Niebieski uspokaja, koi, nie tylko nerwy, ale pomaga też na przykład w obniżeniu gorączki. Pobudza zmysł twórczy i pozwala jaśniej wyrażać myśli. Jako kolor wspomagający komunikację, w starożytnych Indiach związany został z takimi częściami ciała jak dłonie, gardło, usta i uszy.

Indygo rozwija wyobraźnię i intuicję. Ajurweda przypisuje ten kolor głowie, aczkolwiek bardziej niż z mózgiem – łączy go właśnie z tak zwanym „trzecim okiem”. Indygo najlepiej sprawdza się w przypadku chorób przewlekłych, jednak zbyt intensywne jego stosowanie może pogłębiać lęki i stany depresyjne.

Fiolet rozładowuje napięcie i wpływa dodatnio na procesy twórcze. W tradycji ajurwedyjskiej jest najlepszym łącznikiem między świadomością a energią kosmosu, z której pozwala czerpać natchnienie. W nadmiernych ilościach potrafi drażnić.

Być może cała idea chromoterapii wydaje się trochę naciągana. Zanim jednak ją odrzucisz, uważając za kompletną bzdurę, może jednak warto dać jej szansę? Nie musisz od razu wydawać kupy pieniędzy na diametralne zmiany w garderobie czy aranżacji wnętrz. Spróbuj po prostu zamknąć oczy i chociaż wyobrazić sobie kolor, który będzie mógł pomóc w danej sytuacji. Przekonaj się sam, czy chromoterapia naprawdę działa. Na pewno nie zaszkodzi!

 

3 Komentarze w Barwy, które leczą

  1. Ja najlepiej czuję się przebywając w jasnych, pastelowych barwach… coś musi byc w tych kolorach ;P enjoy life!!!

  2. Hmm, nie wiem czy kolory leczą, ale nieda sie ukryć, że działają uspokajająco, drażnią, nęcą lub odpychają..

  3. Złoty kolor ożywia umysł, dostarcza energii, pomaga zwalczyć depresję. ZŁOTYYY the best!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.




− 6 = trzy