Nowości

Asertywność krok po kroku

Czy zdarzyło Ci się zostać przygwożdżonym do ściany przez nachalnego sprzedawcę, ulicznego nagabywacza, albo kogoś, kto próbował Cię zwerbować do różnej maści organizacji, instytucji? Może regularnie zmagasz się ludźmi wykorzystującymi fakt, że nie wiesz, jak im odmówić?

Zanim nauczysz się wyrzucać z siebie asertywne „nie”, jest kilka rzeczy, jakie należy rozumieć na temat bycia nagabywanym, a mianowicie:

1. Profesjonalni nagabywacze zostali w tym celu specjalnie przeszkoleni, ewentualnie mają po prostu duże doświadczenie w wypatrywaniu w tłumie osób, które wyglądają na potencjalne „ofiary”. Pamiętaj o tym, że masz do czynienia z zawodowcem pozbawionym skrupułów. Nie prowadzisz przyjacielskiej rozmowy z szeroko uśmiechniętą osobą na ulicy.

2. Każdego dnia nagabywacze nękają dziesiątki, setki osób – nie daj im wmówić sobie, że masz dla nich wyjątkową wartość. Mniej cierpliwi z nich często reagują wręcz opryskliwie na odmowę, co może dać ci poznać, jakie od początku były ich prawdziwe zamiary.

3. Nie masz żadnych zobowiązań wobec osób, które zatrzymają cię na ulicy. Naturalnie to Twoja decyzja, czy dasz żebrakowi trochę drobnych powodowany czystym altruizmem, czy żeby poczuć się lepiej. Pamiętaj o tym, że wybór ma ostatecznie należeć do ciebie. Twoje pieniądze pojawiły się w Twoim portfelu jako wynik Twojej pracy. Jednak gdy przejdą stamtąd do portfela ulicznego sprzedawcy perfum o dziwacznym zapachu, skorzysta na tym tylko jedna strona. I nie będziesz to Ty.

4. Rozmowa, w którą błyskawicznie spróbuje Cię wciągnąć nagabywacz, ma na celu przede wszystkim zatrzymanie cię, a potem spętanie więzami konwencji społecznych, które dobrze wychowanym osobom nie pozwalają przerwać rozmowy, gdy druga strona na to nie pozwala. Nie pozwól, aby ta rozmowa w ogóle się rozpoczęła.

Profesjonalni sprzedawcy uliczni wykorzystują takie techniki jak podanie „ofierze” ręki do uściśnięcia, co błyskawicznie buduje pewną więź (trudniej jest odmówić osobie, z którą wymieniamy uścisk dłoni, bo staje się nam bliższa) lub też zadanie pytania, które bez względu na odpowiedź, jakiej udzielimy, pozwoli nagabywaczowi wciągnąć nas w dłuższą rozmowę (przykładowo „Czy jest pan/pani z tego miasta?”).

Dobrze, gdy prawdziwe zamiary nagabywaczy ujawniają się już na początku rozmowy. Wtedy łatwiej jest odnieść się do ich oferty, i zdecydowanie, wyraźnie odmówić przyjęcia jej. W sytuacji, gdy nagabywaczowi udało się wciągnąć nas w dłuższą rozmowę, której ostateczny cel jest niejasny, jedyne, co pozostaje osobie mało asertywnej to zastanowienie się: czy to możliwe, aby ten młody człowiek w tanim garniturze naprawdę chciał się tak po prostu zaprzyjaźnić?

Naturalnie te wskazówki to tylko teoria, którą osoby mające problemy z odmawianiem naciągaczom muszą stopniowo przećwiczyć w praktyce. Jednak powinno to być prostsze do zrealizowania przy zachowaniu w pamięci trzech ważnych kroków:

  • wyraźnie wypowiedz słowo „nie” – nie będzie to wcale oznaczać, że jesteś nieuprzejmy – po prostu wykorzystujesz swoje prawo do odmowy, którym możesz skwitować dowolną propozycję
  • podkreśl swoją odmowę kręcąc głową – możesz również unieść otwartą dłoń gestem, który pomoże zatrzymać kolejne próby przełamania twojego oporu
  • pomaga sformułowanie szczerego powodu odmowy – przykładowo, „Nie, dziękuję, ten produkt mnie nie interesuje” lub „Przykro mi, ale nie mam pieniędzy, które mogę oddać.”

Powodzenia!

 

 

2 Komentarze w Asertywność krok po kroku

  1. Najwazniejsze to rozkminic – Czy jestem proszony, czy to żądanie? to jest początek do dalszego działania

  2. Nauczylam się asertywności jakies 3 lata temu. mialam dosc wszystkiego. Bylam nieszczesliwa bo przyjaciele i rodzina mnie wykorzystywali. Nie umialam sie postawic. Ale przyszedl moment, koniec powiedzialam sobie, juz mnie nikt do niczego nie bedzie zmuszal. Poprostu balam sie odmowic, czysty strach. Kiedy zrozumialam, ze tylko i wylacznie akceptacja siebie, nauczenie sie pewnosci siebie, szanowanie swoich potrzeb, posiadanie swojej dumy jest tym kluczem, wszystko sie zmienilo. powodzenia kochane

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.




3 + = cztery